Takie tam, małe przygotowania. 20 zielonych sercowych balonów - dmuchane pompką ręczną. Nie to, co na Finale Szlachetnej Paczki, gdzie 200 balonów w około 7 osób dmuchaliśmy bez pompek...
Aż żałuje, że nie zrobiłam zdjęć samych urodzin. No, ale namiastka tego dla przypomnienia będzie na pewno :D
Gości było około 10 osób, prezenty piękne. Pluszowy słonik i pluszowy kwadratowy piesek, książka, owoce, słodycze, mydełko które pachnie lemoniadą - aż chciałoby się je zjeść! - kartki z życzeniami oraz komplet biżuterii.
Dwóch gości zapowiedziało na wstępie, że ich prezenty przyjdą pocztą, a teraz dają mi namiastkę tylko. Gdy pierwsza paczka przyszła... Huhu!
Większa od mojego stolika, więc na pewno coś dużego tutaj musiało być.
"Odpakuj tak, żeby papieru nie rozerwać!" słowa jednego z członków rodziny.
No jasne, łatwo nie było w szczególności z tym papierem - którego i tak musiałam lekko rozerwać.
W końcu udało się! Jakież było moje zdziwienie, a później zachwyt z otrzymanego prezentu! ♥

Tak. W paczce był ten oto, wielki biały miś z kokardą. Odpakowywałam go dosyć długo, nie powiem że nie.
Zapewne zastanowienie bierze, jak duży on jest? No to już piszę. Ten oto pan z piękną kokardą mierzy sobie 160cm i zwie się "Misio". Po prostu, innego lepszego imienia nie było, bo większość już jest zajęte przez inne moje pluszowe misie.
"Gdzie ty go będziesz trzymać?" powiedział jeden z moich członków rodziny.
"Spać z nim będę, a co!" odparłam ze śmiechem.
Czy śpię z tym misiem? To już moja słodka tajemnica :>
A co z paczką, która miała również dotrzeć? Jeszcze nie dotarła. Ale poczekamy, zobaczymy. Jak dotrze, to... może się pochwalę co w niej było (o ile nie zapomnę i będzie mi sie chciało :) )
8.01 natomiast miałam te kalendarzowe urodziny. Zaprosiłam rodzinę i z nimi świętowałam. Z tego dnia jednak już nie ma zdjęć, tak jakoś wyszło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz