sobota, 20 stycznia 2018

Wycieczka - Opole

13.01 tego roku byłam z przyjaciółką w Opolu. Początkowo miałyśmy jechać do Krakowa, ale zmieniłam plany mówiąc jej, że jedziemy do Wrocławia. Jakieś było jej zdziwienie gdy sie dowiedziała gdzie jedziemy! A miała już przygotowany plan co pójdziemy zwiedzić.

Jechałyśmy PolskimBusem z Katowic. Podróż nie była długa, bowiem nieco ponad godzinę nam zajęła. Gdy dotarłyśmy na miejsce, zaczęłyśmy się zastanawiać w którą stronę trzeba iść aby dotrzeć do rynku. Stwierdziłyśmy że najlepiej iść "za tłumem" (2 osoby szły przed nami) a gdy one nam zniknęły... Po prostu iśc prosto przed siebie. I tak jakimś sposobem doszłyśmy na rynek.

Zachciało mi się do toalety. I co teraz, jak nigdzie ich nie ma? No cóż, musiałam trzymać. Weszłyśmy do Muzeum Kamienicy Czynszowej.




"Nadal chcesz do toalety?" zapytała się mnie Kasia.

Spojrzałam na nią i dostrzegłam... No właśnie. Zaczęłyśmy się śmiać, a ludzie nie wiedzieli o co nam chodzi. Aż żal było nie zrobić sobie zdjęcia z kibelkiem wraz z tą piękną, dawną spłuczką :3

Widziałyśmy pięć pięknych pokoi zrobionych tak, by odzwierciedlały mieszkania z dawnych lat. W każdym z nich dostrzegałyśmy jakieś drobne szczególiki, które do teraz pamiętam i się czasami śmieję, gdy sobie to przypominam.









Ahh, jak to człowiek zobaczył to aż chciał usiąść i coś zagrać. Niestety, leżała karteczka "Proszę nie dotykać eksponatów".





Kolejnym naszym punktem było Muzeum Śląska Opolskiego. Porobiłyśmy dosyć sporą ilość zdjęć, ale pokażę tylko 2, które zapadły mi w pamięci. A mianowicie - jak się dawniej ubierano. Mężczyźni jeszcze okej, ale kobietyy... no. No. Ale cóż poradzić na ich panującą modę - dobrze, że teraz takiej nie mamy...



 Kolejnym naszym punktem była Wieża Piastowska. Gdy tam zaszłyśmy okazało się, że musimy poczekać około 20 minut i będziemy ostatnią "grupą" zwiedzająca. Tak, tam był przewodnik potrzebny, samemu nie można było wejść.




Tak wyglądało to dołu.
Cena za wejście? 6 zł bilet normalny, natomiast 4 zł bilet ulgowy. W sezonie trzeba było robić rezerwacje, aby się tam dostać. W tym okresie co myśmy były, nie było prawie nikogo.

"Bałam się, że jak trzeba było robić rezerwacje to nie wejdziemy" powiedziała Kasia do mnie w pewnym momencie. Tak, ja w pewnym momencie również się tego bałam, ale byłyśmy przecież poza sezonem! A do tego zaczęło po południu wiać - tym bardziej ludzi stamtąd "odpychało".



Tak było na wieży. Prawie na samej górze była mała prelekcja jak kiedyś wyglądało miasto abyśmy mogły po wyjściu na zewnątrz dostrzec różnice. I tak, dostrzegłyśmy je, bo większości z tych rzeczy które były pokazane na zdjęciu - już nie było. 
A jak miasto wygląda teraz? 



Właśnie tak. To co widoczne jest za nami jest - a przynajmniej było - takie jak na drugim zdjęciu z dawnych czasów.
Zmieniło się? Ależ i owszem, nawet dosyć dużo, niestety. 

Następne do zwiedzania: mury obronne. A raczej pozostałość po nich... Niestety, mogłyśmy zrobić tylko zdjęcie, bowiem wejść na górę nie szło. Mówi się trudno, żyje się dalej.



A takie zdjęcie na zakończenie sobie zrobiłyśmy. Raz ja jej, a raz ona mi. I tym sposobem zakończyłyśmy naszą całodniową wycieczkę po Opolu.



No dobra, jak wyszłyśmy z Wieży Piastowskiej to poszłyśmy do pysznej Pierogarni - kupiłyśmy sobie każda po smacznym rosołku oraz każda po 5 pierogów z truskawkami. Były wyśmienite ♥

1 komentarz: